Nie masz czasu na czytanie? Prawdopodobnie masz — tylko nikt Ci nie pokazał, jak go znaleźć
Więcej czytania na studiach nie bierze się z „wygospodarowania” dodatkowych godzin w dobie, bo takich godzin po prostu nie ma. Bierze się z tego, że zaczynasz wykorzystywać czas, który już masz, tylko dotąd nikt go nie zajmował. Cztery nawyki poniżej nie wymagają rezygnacji z nauki, pracy czy spotkań ze znajomymi — wymagają tylko innego spojrzenia na minuty, które i tak Ci przeciekają przez palce. Paradoks studiów polega na tym, że czyta się wtedy najmniej książek dla przyjemności, mimo że dosłownie żyjesz otoczony tekstem — wykładami, skryptami, artykułami. Cały „budżet czytelniczy” idzie na obowiązkowe lektury, a ta książka „na później” czeka na półce tygodniami. Da się to odwrócić.
Zasada 1: książka musi być zawsze pod ręką
Studenci nie czytają mniej, bo brakuje im czasu — czytają mniej, bo w momencie, gdy pojawia się wolna chwila, książki po prostu przy nich nie ma. Autobus się spóźnia, w dziekanacie stoisz w kolejce, wykładowca wchodzi 10 minut później niż powinien — i te minuty mijają bezproduktywnie, bo lektura została na biurku w akademiku.
Jak to zmienić:
- Miej zawsze coś do czytania pod ręką — fizyczną książkę w plecaku albo, jeśli to zbędny ciężar, ebooka w telefonie.
- Zrób z czytania domyślny odruch zamiast telefonu w chwilach przestoju — zamiast automatycznie odpalać Instagrama w kolejce, otwórz ebooka.
- Na start wybieraj tytuły złożone z krótszych całości — eseje, reportaże, zbiory opowiadań — łatwiej wrócić do nich po przerwie niż do powieści wymagającej pełnego skupienia od pierwszej strony.
Nawet 10 minut dziennie odzyskane w ten sposób to już około godziny czytania tygodniowo, której wcześniej po prostu nie było.
Zasada 2: audiobooki tam, gdzie i tak masz zajęte ręce
Audiobook nie zabiera Ci ani minuty z planu dnia, bo działa równolegle do czynności, które i tak wykonujesz. To jedyny format, który realnie „dokłada” czas do czytania, zamiast go z czegoś odejmować.
Kiedy warto po niego sięgnąć:
- W drodze na uczelnię — pieszo albo komunikacją miejską.
- Podczas sprzątania, gotowania czy prania.
- Na siłowni lub podczas biegania, jeśli muzyka w słuchawkach nie jest konieczna.
- W drodze do sklepu, na spacerze z psem, w kolejce do pralni.
Na początek lepiej sprawdzają się książki popularnonaukowe, biografie i literatura faktu — łatwiej słucha się ich „w tle” niż powieści z rozbudowaną fabułą i wieloma bohaterami. 40 minut dojazdu dziennie w obie strony to statystycznie jedna książka średniej długości „przesłuchana” w niespełna miesiąc.
Zasada 3: krótkie sesje zamiast czekania na „wolne popołudnie”
Wielu studentów odkłada czytanie do momentu, aż pojawi się duży blok wolnego czasu — godzina wieczorem albo cały weekend. Kłopot w tym, że taki blok rzadko się trafia, a kiedy już się pojawi, konkuruje z odpoczynkiem albo nauką do kolokwium.
Skuteczniejsze jest mikroczytanie — sesje po 10–15 minut wpasowane między inne rzeczy:
- Przerwa między wykładami zamiast bezmyślnego scrollowania.
- Czas w stołówce, zanim przyniosą zamówienie.
- Kwadrans przed snem zamiast kolejnego odcinka serialu.
- Oczekiwanie na znajomego albo na rozpoczęcie zajęć.
15 minut dziennie to około 5 godzin miesięcznie — w praktyce dwie, trzy dodatkowe książki rocznie, bez żadnej rewolucji w planie dnia.
Zasada 4: cel, który da się policzyć
Czytanie bez konkretnego celu łatwo ląduje na końcu listy priorytetów, bo nie ma z niczym „rozliczenia”. Liczba działa dużo skuteczniej niż ogólne postanowienie w stylu „będę czytać więcej”.
Jak to ustawić:
- Wyznacz roczny cel — np. 12, 24 albo 52 książki — i śledź go w aplikacji typu Goodreads, StoryGraph czy Lubimyczytać.pl.
- Rozbij go na tygodnie — łatwiej pomyśleć „40 stron w tym tygodniu” niż „czytać więcej w ogóle”.
- Dołącz do koła dyskusyjnego albo wyzwania czytelniczego — spotkanie w kalendarzu działa jak deadline, który realnie mobilizuje.
- Zapisuj skończone tytuły — widoczna lista postępów sama w sobie zachęca do kontynuowania.
Cel zmienia czytanie z „kiedyś, jak znajdę chwilę” w konkretne zadanie z liczbą i terminem.
Zasada 5: jedna aplikacja zamiast szukania książki za każdym razem
Wszystkie powyższe nawyki działają dużo lepiej, jeśli książka jest zawsze w zasięgu ręki — czyli w telefonie. Tu z pomocą przychodzi abonament na ebooki i audiobooki: jedna aplikacja, setki tysięcy tytułów, w tym bieżące nowości, dostępne offline. Studenci mogą skorzystać z dedykowanej oferty — Empik Go Student — dzięki której dostęp do całej biblioteki kosztuje mniej, a książka faktycznie zawsze jest pod ręką, niezależnie od tego, w którym momencie dnia znajdziesz na nią chwilę.
