Perfum czy perfuma – jak jest poprawnie?

Perfum czy perfuma – jak jest poprawnie?

W języku polskim nazwy zapachów i kosmetyków wyjątkowo często sprawiają kłopot. Na co dzień pojawia się forma „perfuma”, w reklamach dominuje „perfum”, a większość osób i tak mówi po prostu „perfumy”. Od poprawnej formy zależy nie tylko to, jak wypada się w rozmowie, ale też jak odbierane są teksty pisane – od maili po opisy produktów. Sprawa nie jest tak oczywista, jak brzmią szybkie odpowiedzi typu: „tylko perfumy są poprawne”. Warto uporządkować temat raz, a porządnie.

Perfum, perfuma, perfumy – co tu w ogóle jest poprawne?

Na początek najkrótsze możliwe uporządkowanie:

  • perfumy – forma najbardziej neutralna i bezpieczna w każdym kontekście;
  • perfum – rzeczownik w liczbie pojedynczej, uznawany za formę poprawną, choć rzadziej używaną w języku potocznym;
  • perfuma – forma potoczna, akceptowana w mowie codziennej, ale w polszczyźnie starannej i tekstach oficjalnych traktowana jako mniej poprawna.

W języku ogólnym i piśmie oficjalnym najlepiej trzymać się form: „perfum” (l.poj.) i „perfumy” (l.mn.) – „perfuma” jest potoczna.

W praktyce pojawia się więc konflikt między normą słownikową a żywym językiem. Dla kogoś uczącego się polskiego (lub po prostu chcącego pisać poprawniej) trzeba bardzo jasno rozdzielić trzy poziomy: co dopuszczają słowniki, czego oczekuje egzaminator/nauczyciel, a jak mówi ulica.

Co mówią słowniki i poradnie językowe?

Większość współczesnych słowników notuje już formę „perfuma”, ale zwykle z kwalifikatorem typu „pot.” (potoczne). To oznacza: słowo istnieje, jest rozumiane, ale nie jest to wariant zalecany w sytuacjach oficjalnych.

Jednocześnie w opisach normy językowej długo powtarzano, że poprawne są wyłącznie:

  • perfum – jedna sztuka, liczba pojedyncza,
  • perfumy – ogólnie, zwykle w liczbie mnogiej.

Co ciekawe, w realnym użyciu forma „perfum” brzmi dla wielu osób nienaturalnie, a „perfuma” – całkiem zwyczajnie. Reakcja typu: „Przyniosłem ci ładny perfum” wywołuje częściej zdziwienie niż zdanie: „Kupiłam nową perfumę”.

Podsumowując: słowniki nie zabraniają „perfumy”, ale za poprawniejszą w odmianie wzorcowej uznają parę: „perfum” / „perfumy”. Z punktu widzenia osoby uczącej się języka obcego rozsądnie jest trzymać się właśnie tej pary.

Dlaczego „perfuma” się upowszechniła?

Forma „perfuma” to efekt działania kilku naturalnych mechanizmów językowych.

Wpływ innych rzeczowników rodzaju żeńskiego

Polszczyzna lubi porządek skojarzeniowy. Skoro istnieją: krem – kremy, pomadka – pomadki, woda perfumowana, łatwo „dociążyć” nazwę produktu do rodzaju żeńskiego: perfuma – perfumy. Dla wielu osób to po prostu brzmi „ładniej” niż „perfum”.

Dochodzi do tego podobieństwo do innych nazw w rodzaju żeńskim: maska, odżywka, farba, szminka. W mowie potocznej przeskok od „kupiłam farbę” do „kupiłam perfumę” jest intuicyjny.

Potrzeba wygodnego liczby pojedynczej

Słowo „perfumy” jest liczby mnogiej. To tzw. pluralia tantum – rzeczowniki występujące prawie wyłącznie w liczbie mnogiej (jak: drzwi, nożyczki, okulary). W żywym języku ludzie stale próbują „domknąć” takie luki:

  • zamiast: para dżinsów – pojawia się: te dżinsy / ten dżins,
  • zamiast: te perfumy – pojawia się: ta perfuma.

To mechanizm obserwowany w wielu językach. Polski nie jest wyjątkiem – dlatego „perfuma” będzie słyszana jeszcze długo, nawet jeśli nie trafi na maturę z polskiego jako przykład formy wzorcowej.

Jak mówić i pisać, żeby było naprawdę poprawnie?

W praktyce decyzja jest prosta: trzeba dopasować formę do sytuacji. Najlepiej przyjąć prostą zasadę rozdziału:

Mowa potoczna vs język oficjalny

W rozmowie ze znajomymi, w mediach społecznościowych czy na czacie nikt nie zrobi problemu z „perfuma”. Wiele osób nawet nie zauważy niczego dziwnego. Potoczna polszczyzna akceptuje tę formę bez zastrzeżeń.

Co innego w sytuacjach wymagających większej dbałości o język:

  • egzaminy z języka polskiego,
  • prace zaliczeniowe,
  • oficjalne maile,
  • opisy produktów w sklepie internetowym,
  • treści marketingowe marek premium.

W takich kontekstach znacznie bezpieczniej wypadają zdania w rodzaju:

  • Zapach tego perfunu jest intensywny, ale nieprzytłaczający.
  • Nowe perfumy idealnie sprawdzą się na wieczór.
  • Wybrano klasyczne perfumy o nutach drzewnych.

Brak „perfuma” w tekstach oficjalnych zostanie odebrany jako przejaw staranniejszej polszczyzny – a o to chodzi, szczególnie w tekstach firmowych i materiałach edukacyjnych.

W piśmie oficjalnym najlepsze rozwiązanie: „ten perfum” (gdy naprawdę potrzeba liczby pojedynczej) i „te perfumy” (w większości pozostałych przypadków).

Odmiana: jak poprawnie „odmienia się perfum”?

Skoro już wiadomo, że „perfum” jest akceptowaną formą, warto umieć ją poprawnie odmienić. Tu pojawia się kolejny problem – wiele osób unika tej formy, bo nie czuje się pewnie w odmianie.

Przykładowy wzór odmiany (rodzaj męski nieosobowy):

  • M.: (ten) perfum
  • D.: (nie ma) perfunu
  • C.: (przyglądam się) perfunowi
  • B.: (widzę) perfum
  • N.: (zachwycam się) perfumen
  • Ms.: (mówię o) perfunie

W praktyce jednak najczęściej używa się liczby mnogiej „perfumy”, bo brzmi naturalniej i nie nastręcza wątpliwości:

  • M.: (te) perfumy
  • D.: (nie ma) perfum
  • C.: (przyglądam się) perfumom
  • B.: (widzę) perfumy
  • N.: (zachwycam się) perfumami
  • Ms.: (mówię o) perfumach

W większości tekstów całkowicie wystarczy operowanie liczbą mnogą. Liczba pojedyncza jest potrzebna rzadko – na przykład w recenzjach konkretnych produktów czy specjalistycznych opisach.

Jak to się ma do języków obcych?

Temat „perfum vs perfuma” przydaje się także przy nauce języków obcych. Pokazuje, że problemy z liczbą pojedynczą i mnogą pojawiają się nie tylko w polskim.

Angielski: „perfume”, „a perfume”, „perfumes”

W angielskim słowo „perfume” bywa rzeczownikiem niepoliczalnym (perfume jako substancja) albo policzalnym (a perfume – konkretny zapach, flakon). Osoba ucząca się polskiego przez pryzmat angielskiego może próbować na siłę znaleźć podobne rozróżnienie i w polskim. Stąd pokusa, by „odpowiednikiem” a perfume zrobić „perfuma”.

Znacznie sensowniejsze jest jednak proste mapowanie:

  • a perfumeperfum / flakon perfum,
  • perfume (jako ogół, substancja) → perfumy.

Przykład:

  • I bought a new perfume.Kupiłem nowy perfum. / Kupiłem nowe perfumy.
  • I like strong perfume.Lubię mocne perfumy.

Inne języki: podobne rozjazdy

W wielu językach romansko-germańskich występuje forma w liczbie pojedynczej: un parfum (fr.), un profumo (wł.), un perfume (hisz.). Dla osób znających któryś z tych języków przejście do polskiego „perfun” jest całkiem logiczne – brzmi jak naturalny odpowiednik.

Problem robi się wtedy, gdy w grę wchodzi obiegowa „perfuma”. Z punktu widzenia porównania systemów językowych:

  • „perfum” jest „porządny”, dobrze wpisuje się w logikę fleksji,
  • „perfuma” jest tworem wtórnym, wynikającym bardziej z nawyku niż z systemu.

Dlatego materiały do nauki polskiego jako obcego zwykle trzymają się wersji „perfum / perfumy”. To znacznie łatwiejsze do powiązania z innymi językami, a jednocześnie zgodne z normą bardziej staranną.

Jakiej formy używać, ucząc się poprawnej polszczyzny?

Podsumowując z perspektywy nauki języka (i pisania „po polsku jak należy”):

  • w mowie potocznej „perfuma” nie będzie szokiem, ale warto mieć świadomość, że to wariant nieformalny;
  • w tekstach, na egzaminach, w mailach i wypowiedziach oficjalnych lepiej używać „perfum” (l.poj.) i „perfumy” (l.mn.);
  • w razie wątpliwości bezpieczniej jest zastąpić liczbę pojedynczą liczbą mnogą: zamiast „ta perfuma” → „te perfumy”.

Najprostsza zasada: ucząc się polskiego albo dbając o język w pracy, warto przyjąć za standard formy „perfum” i „perfumy” – a „perfumę” traktować jako słowo do luźnych rozmów, nie do oficjalnych tekstów.

Świadome rozróżnianie tych form pomaga nie tylko „nie popełniać błędów”, ale też elastycznie dopasowywać język do sytuacji. A to właśnie odróżnia kogoś, kto zna tylko zasady, od osoby, która naprawdę swobodnie porusza się w języku.